Nauka języków obcych w sieci

W Polsce języków obcych uczy się ponad dwanaście milionów osób. Większość oczywiście robi to bezpłatnie w szkołach, ale z tej liczby prawie trzy miliony osób pobiera lekcje wykupione dodatkowo. Nauka odbywa się na kursach, które organizuje wiele szkół językowych. Jednakże coraz bardziej popularną metodą zdobywania wiedzy językowej jest tak zwany elearning. Pod tą nazwą kryje się nauka języków obcych dokonywana za pomocą internetu. Uczeń, po wykupieniu specjalnego pakietu językowego, dostaje niezbędne materiały dydaktyczne oraz dostęp do specjalnej strony w portalu. Dalsza metoda może być różna. Jedne szkoły preferują naukę na zasadzie przebywania przed komputerem o określonej porze dnia w dane dni tygodnia i za pomocą słuchawek i mikrofonu odbywają się zajęcia. Spiker po drugiej stronie słuchawki mówi a wszyscy uczniowie słyszą to u siebie. Przypomina to jedną wielką konferencję. Inne firmy wolą prowadzić naukę korespondencyjną. Polega ona na komunikowaniu się ze sobą za pomocą zaliczania kolejnych prac egzaminacyjnych, które przeprowadzane są po przerobieniu zadanej partii materiału. Taka metoda wymaga od ucznia większej samodyscypliny, jednakże nadaje się dla osób, które nie mają normowanego czasu pracy i często uczą się w drodze czy w przerwie między pracą a domem. W internecie ofert dotyczących elearningu jest bardzo dużo. Różnią się one między sobą najczęściej metodą nauczania, jednakże ich cechą wspólną jest cena, która jest zazwyczaj niższa o dwadzieścia procent od tradycyjnej metody nauki języków obcych.

Przykład młodzieżowej firmy

Zarabiać w internecie mogą wszyscy, nawet ci najmłodsi. Przykładem potwierdzającym tą teorię, jest pewna wirtualna z początku firma, która powstała w jedne ze szkół gimnazjalnych w Warszawie. Tamtejszy nauczyciel przedmiotu o nazwie ekonomia, podsunął uczniom zadanie, które polegało na przytoczeniu przykładu jak można lepiej wykorzystać potencjał szkoły do zarabiania pieniędzy. Padł jeden z pomysłów, że można założyć profesjonalną firmę, która zajmować się będzie między innymi wynajmowaniem pomieszczeń klasowych po godzinach nauki, podobnie jak hali sportowej i basenu. Oczywiście dyrekcja robiła to już od dawna, jednak na zasadzie amatorskiego szukania chętnych na sale czy inne pomieszczenia. Pomysł się spodobał również nauczycielowi informatyki, który powiedział, że na jego zajęciach stworzy się stronę internetową takiej firmy. Na końcu dyrekcja po prośbach Rady Rodziców, zdecydowała się na rzeczywiste zarejestrowanie takiej działalności. Uczniowie z pomocą księgowej i doradców z Urzędu Pracy napisali razem biznes – plan i firma ruszyła. Zamiast niewinnej zabawy w przedsiębiorczość, pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, bowiem dochody szkoły z tytułu najmu pomieszczeń i wypożyczaniu sprzętu jaki placówka ma na wyposażeniu, wzrosły od tego momentu pięciokrotnie. Wszystkich kontrahentów znaleziono w internecie za pomocą własnej strony, którą stworzyli sami uczniowie. Dyrektor szkoły zapowiedział, że osoby najbardziej w tą akcję zaangażowane nie będą miały problemów z zaliczeniem informatyki i ekonomii.

Miejsce na witrynę

Każdy kto chce założyć własną stronę, wie, że wiąże się to z kosztami. Trzeba wcześniej wykupić miejsce na nią w jednej z firm, które zajmują się takimi transakcjami. Koszt założenia profesjonalnej strony wynosi ponad sto złotych za rok. Są pakiety bardziej rozbudowane, które kosztują więcej, ale dają nam albo więcej miejsca na wirtualnym dysku, albo mniejszy limit transferu danych. Różnice w cenach są znaczne, ale czasami warto się zastanowić, czy potrzebna nam jest droższa wersja. Najprawdopodobniej przy rozpoczęciu przygody z internetową witryną zadowoli nas podstawowy pakiet. W Polsce jest kilkadziesiąt firm, które się tym zajmują i dotychczas wspólnie dzieliły się rynkiem pomiędzy siebie, bez większych zgrzytów i walki pomiędzy nimi. Wszystko jednak zmieniło się w zeszłym roku. Do naszego kraju wkroczył niemiecki gigant z branży webmasteringu. Jego debiut nad Wisłą wiązał się z bardzo agresywną i dynamiczną kampanią reklamową. Oferował on na przykład możliwość darmowego testowania strony przez dwukrotnie dłuższy okres niż konkurenci. Ceny pakietów nagle obniżyły się u wszystkich o prawie jedną trzecią. W pierwszy półroczu niemiecka firma zdobyła prawie milion nowych klientów. Oblicza się, że co drugi przeszedł do niej mając wcześniej swoją witrynę u konkurencji. Najlepiej oczywiście na tej wojnie wyszli klienci tych firm. Spadek cen jest najbardziej widocznym efektem wojny pomiędzy firmami z branży. Podniósł się też poziom świadczonych usług. Okazuje się, że konkurencja potrafi nieźle wstrząsnąć daną branżą.

Wielkie pieniądze w sieci

Internet w przeciągu dwudziestu lat stał się miejscem do robienia wielkich pieniędzy. Początkowo szło to wszystko niemrawo, jednakże odkąd powszechność dostępu do sieci stała się faktem, zyski generowane przez światowe zasoby internetu urosły lawinowo. Na dzień dzisiejszy, kiedy prawie trzy czwarte ludzkości na świecie ma do niego dostęp, zarabia na tym ponad sto dwadzieścia milionów osób. Przede wszystkim pieniądze pochodzą z reklam. Zamieszczenie jakiegokolwiek banneru czy wyskakującego okienka wiąże się z koniecznością zapłaty właścicielowi strony. Jak łatwo się domyślić, im bardziej popularna witryna, tym reklama droższa. Następną pozycję zajmują wszelkie czynności i zawody, które mogą być wykonywane poza pośrednictwem sieci. Przykładem są sklepy internetowe. Roczne obroty w samej tylko Polsce przekraczają miliard euro. Ogólnie handel wyrasta na coraz bardziej znaczącą dziedzinę sieci, która jeśli będzie się w tym tempie rozwijać, za dwa lata przegoni wydatki związane z reklamą. Za pośrednictwem komputera i kabla internetowego działa w Polsce ponad pół miliona firm usługowych. Należą do nich tłumacze języków obcych, redaktorzy, korektorzy i wiele innych zawodów. To stanowi kolejne sto milionów zysków w naszym kraju. Nie wolno zapomnieć o architektach stron czy moderatorach portali. Jest ich u nas prawie osiem tysięcy osób. Oprócz tego handel wynikający z korzystania z gier przeglądarkowych powoduje obroty w sieci w wysokości ponad osiemdziesięciu milionów euro. Chodzi tu o dokupywanie gadżetów, handel wirtualnymi elementami gry czy o wykupywaniu konta premium. Przykładów jest oczywiście o wiele więcej i wymienione stanowią tylko najważniejsze przykłady sposobów zarabiania w sieci.

Wirtualny dysk do przechowywania danych

Za kilka złotych miesięcznie możemy wykupić miejsce na wirtualnym dysku, mieszczącym się w internecie. Cena jest uzależniona od wielkości powierzchni, jaką potrzebujemy oraz od dodatkowych usług jakie nam oferuje administrator. Najmniejsze partie powierzchni są już do dostania za darmo, ale są obarczone wieloma ograniczeniami, jak chociażby miesięcznego czy dziennego limitu transferu. Droższe opcje mają ten limit tak wielki, że zadowoli nawet wielkie firmy czy przedsiębiorstwa, które w ten sposób robią swoje kopie bezpieczeństwa najważniejszych danych. Utrzymanie tajemnicy przechowywanych danych jest gwarantowane z racji, że są one na miejscu szyfrowane a kodu nie zna nawet administrator. Wirtualne dane największą popularnością cieszyły się około osiem lat temu. Wtedy ceny dysków twardych były jeszcze na tyle duże, że bardziej opłacalne było utrzymywanie konta na wirtualnym odpowiedniku. Poza tym nośniki danych nie gwarantowały bezpieczeństwa, porównywalnego do dzisiejszego. Z biegiem lat dyski rzeczywiste stawały się coraz tańsze i taka usługa musiała przejść zmianę. Zaczęto stawiać na bezpieczeństwo danych. Administratorzy oferowali dodatkowe usługi, które polegały na cyklicznym robieniu kopii bezpieczeństwa i dozór stanu technicznego zakładowej sieci i sprzętu komputerowego. W samych tylko Stanach Zjednoczonych na komputerach prywatnych rocznie tracone są dane o wartości miliarda dolarów. Jest to wynikiem braku kopii bezpieczeństwa dysku lub zniszczenia nośnika na którym była ona zrobiona.

Testy ojcowskie w sieci

Internet jest miejscem, gdzie ludzie na wszelkie sposoby starają się zarobić pieniądze. Wydaje się to dobrym pomysłem, bowiem sieć spełnia kilka warunków, do tego, by generować dochody. Dociera się za jej pomocą do bardzo dużej grupy ludzi, co w handlu jest podstawą. Poza tym jakakolwiek czynność w internecie jest o wiele szybsza niż w tradycyjnej formie i gwarantuje łatwość do danej usługi czy rzeczy. Nie można też zapominać, że czasami ceni się internet za to, że gwarantuje nam anonimowość. Może nie jest ona idealna ale na pewno większa niż bezpośrednie starcie twarzą w twarz z przeciwnikiem. Pewna przychodnia lekarska w Warszawie wpadła w związku z tym na pewien pomysł. Świadczy usługi polegające na wykonywaniu testów ojcowskich. Wszystko odbywa się za pomocą sieci a próbki wysyła się kurierem, dzięki czemu na drugi dzień dostarczone są na miejsce. Samo badanie robione jest w przychodni, gdzie znajdują się wszystkie niezbędne narzędzia i przyrządy. Wyniki testu można dostać na skrzynkę pocztową lub odebrać osobiście. Zaletą jest możliwość zrobienia testu bez ujawniania swoich danych. Usługa ta znalazła spore uznanie wśród internautów. Od początku zeszłego roku wykonano w ten sposób przeszło osiemnaście tysięcy testów ojcowskich za pośrednictwem internetu. Takie wyniki nie mogą być kierowane do sądu jako dowód rzeczowy, ani nie mogą być argumentem z sporach pomiędzy małżonkami, ale zapewne zaspokoiły niejedną ciekawość mężczyzny zastanawiającego się, czy żona na wakacjach bawiła się tylko i wyłącznie z nami, czy może zaprzyjaźniła się z sąsiadem.

Elektroniczny bank zdjęć

Wiele razy stawaliśmy przed dylematem, skąd wziąć brakujące nam do stworzenia ciekawej prezentacji albo dokończenia strony internetowej zdjęcie. Jeżeli chodzi nam na przykład o fotografię przedstawiającą domek wolnostojący, przy pisaniu artykułu o obniżce cen na rynku nieruchomości, to mamy sporą szansę, że znajdziemy je na innych stronach. Najzwyczajniej w świecie je wtedy kopiujemy, nie zdając sobie sprawy, że popełniamy plagiat i kradzież. Ale nie każdy chce albo może tak postępować. Oprócz tego kłopot jest tym większy, im bardziej egzotyczne zdjęcie poszukujemy. Wtedy wybawieniem może być elektroniczny bank fotografii. Jest to portal, na którym są do kupienia fotografie lub grafiki ze wszystkich kategorii. W jednym z największych tego rodzaju serwisów jest do dyspozycji przeszło osiemnaście milionów zdjęć. Można je kupić już od dolara, a skończywszy na kilkunastu tysiącach, kiedy autorami zdjęć są znani artyści. Jest to ostatni hit w kategorii zarabiania w sieci. Każdy amator fotografii może swoje prace także wystawić w tym serwisie. Administrator zazwyczaj bierze dla siebie prowizje od sprzedaży, najczęściej w wysokości dwudziestu procent kwoty jaką się uda uzyskać. Poza tym inkasowane są niewielkie kwoty za samo wystawienie zdjęcia. Dla niektórych jest to prawdziwa żyła złota i jeśli posiadamy w tym kierunku talent, możemy wtedy dorobić się fortuny. Najdroższe zdjęcie w historii zostało sprzedane rok temu i przedstawiało zachód słońca nad brzegiem Morza Arktycznego. Koszt takiego widoku to prawie osiem milionów dolarów.

Kanał filmowy dla amatorów

Wszyscy znają popularny portal, na którym zamieszcza się amatorskie filmiki, przesłane przez samych internautów. Istniej on od dwunastu lat i codziennie przyciąga do siebie przeszło osiemdziesiąt milionów widzów, którzy zamieszczają w nim sto tysięcy filmików w ciągu doby. Te dane pokazują tylko, jaki potencjał drzemie w takiej stronie. Dwa lata temu serwis ten został wykupiony przez największą wyszukiwarkę internetową, która przeznaczyła na ten cel osiem miliardów dolarów. Wydawałoby się, że to pieniądze wyrzucone w błoto, ponieważ dostęp do filmów jest całkowicie bezpłatny i chyba nie można na tej stronie zarobić jakichkolwiek pieniędzy. Okazuje się, że w przeciągu roku zarobiła ona przeszło miliard dolarów i najwidoczniej zakup ten był jednym z najlepszych w historii inwestora. Zarabiać można pod tym adresem na kilka sposobów. Po pierwsze umieszcza się wiele reklam. Nawet podczas oglądania na ekranie widoczny jest pasek reklam, który zasłania nam sporą cześć ekranu. Można go co prawda wyłączyć, ale z racji niewielkich jego rozmiarów jest to trudne. Poza tym umieszcza się na witrynie również filmiki, które tak naprawdę są opłaconymi reklamami. Ale chyba największym źródłem dochodów jest tworzenie tak zwanych kanałów. Są one podobne do stron, albowiem tworzy je jeden człowiek, który posiada konto. Może następnie umieścić na takim kanale swoją twórczość filmową oraz zadbać o odpowiednią promocję. Tym zajmuje się już administrator strony, który może umieścić odpowiednie linki w wyszukiwarce internetowej. Dzięki temu sukces naszego kanału jest prawie murowany.

Internetowe rozgłośnie radiowe

W każdym cywilizowanym państwie, a za takie uważamy nasz kraj, aby powstała rozgłośnia radiowa, trzeba mieć przede wszystkim stosowne do tego zezwolenie. Kosztuje ono bardzo duże pieniądze a samo wyposażenie rozgłośni w niezbędny do prowadzenia emisji sprzęt, to sumy rzędu kilku milionów złotych. Nic dziwnego, że nie każdy sobie może pozwolić na taki luksus i prowadzić własną stację. W Polsce jeszcze nie zanotowano takiego przypadku, przynajmniej legalnie. Jednakże przy odrobinie zaparcia w tym co się robi i cierpliwości, w połączeniu z dobrym pomysłem i można stworzyć własne radio. Z tą różnicą, ze będzie działało w sieci internetowej i można będzie je słuchać w komputerze. Dziś polskojęzycznych rozgłośni internetowych działa w sieci ponad osiem tysięcy i co miesiąc przybywa następne sto. Profile tych rozgłośni są przeróżne i dotyczą albo jakiegoś typu puszczanej piosenki, albo prowadzeni audycji z jakiejś dziedziny. Nie brakuje także profesjonalnych stacji, które na początku działały na komputerze właściciela i były tylko przygodą młodego radiowca. Z biegiem lat przerodziły się w niezły biznes, bowiem reklamy docierające do tysięcy słuchaczy są warte miliony dolarów. Rocznie w ten sposób zarabia się ponad miliard dolarów. O wielkości biznesu radiowego w internecie niech świadczy fakt, że niedawno sprzedano taką rozgłośnię, która była największą tego typu w Norwegii, za przeszło dwadzieścia milionów dolarów. Codziennie słuchało jej ponad sto tysięcy osób, głównie w Oslo i południowych miastach tego kraju. Inwestor zapowiedział, że suma ta powinna mu się zwrócić za najwyżej trzy lata i zapewne dopnie tego celu, bowiem rocznie z reklam ma dochody rzędu ośmiu milionów dolarów.

Architekt stron internetowych

Istota internetu polega ogólnie na wyświetlaniu stron internetowych, które mogą mieć różną treść jak i wygląd. Na początku był to widok przypominający zapisaną kartkę papieru z czcionkami niczym z maszyny do pisania. Z upływem lat dodawano do witryny coraz więcej dodatków. Napisy przybierały bardziej wyrafinowane kształty a na stronie można było zobaczyć zdjęcia, obrazki czy załączniki z plikami muzycznymi albo likami do innych adresów. Dziś wszystko to wydaje nam się przeżytkiem. Aktualnie witryna internetowa musi odwiedzającego nokautować efektami. Im więcej dodatków, żywych kolorów i efektów specjalnych, tym dłuższy czas przebywania na takiej stronie. Oczywiście są adresy i tematyka, w przypadku których bardziej odpowiednie są wizerunki stonowane i spokojniejsze. Do wyboru do koloru. Jednakże stworzenie dobrej pod względem wizualnym strony, jest nie lada wyzwaniem. Podjąć się jego mogą tylko najlepsi, bowiem języki w których tworzy się witryny www są coraz bardziej skomplikowane. Nic dziwnego, że coraz większą popularnością cieszą się architekci witryn internetowych. Mogą liczyć na duże zarobki i ciekawą pracę. Powodem tego jest prawda, która mówi, ze nawet najlepszy adres w internecie nie gwarantuje nam powodzenia. Nie od dziś wiadomo przecież, że kupuje się oczami i taka osoba musi być coraz częściej specjalistą z dziedziny ludzkich zachowań czy psychiki. Odpowiednie odczytanie z wyprzedzeniem ludzkich potrzeb może doprowadzić do spełnienia ich oczekiwań przez administratora witryny. Za tym wszystkim idą naprawdę duże pieniądze, więc specjaliści z tej dziedziny mogą być pewni o pracę na przyszłość.